Przejdź do treści

testerembyc.pl

Czyli blog o tym, jak to jest być nie tylko testerem

Ucz się na cudzych błędach

Ucz się na cudzych błędach

Prowodyrem tego wpisu jest mój młodszy syn, a cała historia wydarzyła się jednego z jesiennych wieczorów. Jeśli więc jesteś ciekaw co też młody przeskrobał i jaki to związek ma z nauką czegokolwiek, to zapraszam do dalszej lektury.

Rodzice się nie znają

Jeśli jesteś rodzicem, to zapewne nie raz powtarzałeś swojemu dziecku: “nie skacz po łóżku/kanapie”. Natomiast jeśli nie masz dzieci, to jest duża szansa, że pamiętasz, jak Twoi rodzice mówili to Tobie. Nie inaczej jest u mnie w domu. Moje 2 pociechy bardzo często o tym zapominają (szczególnie jak starszy goni młodszego z jakiegoś powodu). O dziwo rzeczona historia wydarzyła się w drodze do łóżka. Otóż młodszy syn postanowił wskoczyć pod kołdrę. Ja siedząc w moim mini biurze, które jest obok ich pokoju, usłyszałem tylko głośny trzask (nawet słuchawki z muzyką nie pomogły). Zaniepokojony hałasem, odłożyłem spokojnie słuchawki i jak to mawiał klasyk: tylko spokój może nas uratować. Zmuszony, wybrałem się na drobny spacer. Wchodząc do pokoju dzieci, widzę starszego syna leżącego beztrosko na łóżku, a młodszego siedzącego przed łóżkiem. Patrzy wystraszony na łóżko i wygląda, jak by czekał czy przypadkiem się nie zawali. Pytam najspokojniej, jak tylko jestem w stanie: “co się stało?”.

Złamana deska w łóżku

Młodszy spuszcza wzrok w podłogę, a starszy ze stoickim spokojem stwierdza: “młody złamał deskę w łóżku”. No cóż. Życie. Wiesz, co jednak jest najśmieszniejsze w tym wszystkim? Kilka miesięcy wcześniej, starszy syn zrobił dokładnie to samo w swoim łóżku. Młodszy nie wyciągnął niestety wniosków z błędu popełnionego przez starszego brata. Porozmawialiśmy później właśnie na temat wyciągania wniosków z cudzych błędów.

Darmowa wiedza czy płatny kurs?

Dlaczego więc piszę o tej całej historii Tobie? Otóż chodzi o kwestie tego, gdzie się uczyć. Obecnie w dobie pandemii i ogólnego dystansu społecznego, nauka zdalna zdobywa coraz większą popularność. Niestety osoby, które tworzą takie materiały w postaci płatnych kursów, słyszą, że ta samą wiedzę można znaleźć za darmo w internecie. Zgadzam się, że ta wiedza jest dostępna za darmo, jednak jest z nią pewien problem, tzn. jest ona rozproszona, a czasem nawet niekompletna. Bardzo często wpisy na blogach poruszają bardzo mały wycinek całości lub są tylko wstępem do czegoś większego, a tego większego na blogu danego autora nie widać. Wiem, bo sam napisałem do tej pory tylko jeden artykuł dotyczący Pythona (swoją drogą, jeśli chcesz więcej technicznych materiałów, daj mi o tym znać). To wynika z wielu rzeczy, ale główny powód jest taki, że takie wpisy powstają niejako charytatywnie. Autor bloga technicznego musi poświęcić bardzo dużo czasu, aby w sensowny i rzetelny sposób przedstawić swoją wiedzę. Jeśli więc materiał ma być przekrojowy, to taki autor woli utworzyć płatny kurs, niż dzielić się pełną wiedzą za darmo. Nikt z nas nie chciałby chyba pracować za darmo?

Dlaczego więc napisałem, że należy uczyć się na cudzych błędach? Dlatego, że w płatnych kursach, autorzy opisują swoje doświadczenia i drogę, jaką oni przebyli w danym temacie. Wiedzą często gdzie są pułapki, czego należy unikać i opowiadają o tym.

Czy darmowa wiedza faktycznie jest darmowa?

Czy darmowa wiedza jest wg mnie zła? Absolutnie nie, ale samodzielne szukanie wartościowych materiałów jest trudne i bardzo czasochłonne. Ponieważ czas to pieniądz to zadaj sam sobie i odpowiedz na pytanie: czy stać mnie na poświęcenie tego czasu na wyszukanie tych wszystkich informacji? Jeśli nie wiesz jak sobie na nie odpowiedzieć, to proponuję drobny eksperyment:

  1. Zadaj sobie jakiś konkretny problem do wyszukania w internecie (coś bardziej skomplikowanego, np. jeśli interesujecie się tzw. zieloną energią (poszukajcie porównania wydajności paneli monokrystalicznych z polikrystalicznymi w Polsce).
  2. Zmierz, ile czasu potrzebujesz, na wyszukanie sensownych materiałów (nie tylko ogólników, które są dostępne na każdej stronie i przenoszone z jednej na drugą, na zasadzie kopij/wklej, ale realne porównanie obu technologi przy takiej samej powierzchni dachu). Podczas szukania, uwzględnijcie czas potrzebny na przeczytanie materiałów, a końcowy wynik zaokrąglijcie do 30 minut.
  3. Przelicz, ile kosztuje Twoja godzina pracy. Jak pracujesz na etacie, to podzielcie swoją średnio-miesięczną wypłatę przez 168 (tyle średnio godzin miesięcznie pracujemy).
  4. Teraz pomnóż wartości z punktów 2 i 3.

Ile Ci wyszło? Więcej niż 100 zł? Jeśli tak to zastanówcie się, ile różnych aspektów poruszanych jest w ramach dowolnego szkolenia. Czy po takim eksperymencie zapłacenie 500 zł, a nawet 1000 zł za materiał omawiający całościowo jakieś zagadnienie nie wydaje Ci się teraz kwotą bardziej sensowną, a w niektórych przypadkach nawet podejrzanie niską?

Na zakończenie

Mam nadzieję, że po tym artykule spojrzysz ciut przychylniejszym okiem na twórców płatnych kursów. Stworzenie dobrej jakości materiałów wymaga nakładu pracy, a co za tym idzie poświęcenia sporej ilości czasu. Doceń twórców zarówno darmowych, jak i płatnych materiałów.

Zapraszam do newslettera

Jeśli powyższy artykuł uznajesz za wartościowy oraz masz ochotę być informowany o nowościach na moim blogu, to zachęcam Cię do zapisania się do mojego newslettera. Obiecuję, że nie będę Cię spamował, a tylko od czasu do czasu wyślę Ci powiadomienie o nowym artykule lub prześlę krótkiego maila z ciekawymi informacjami.
BONUS: Dodatkowo otrzymasz mój mini poradnik: Jak zacząć automatyzować testy? Czyli 12 pytań i odpowiedzi, które w tym pomogą

Imię
Nazwisko
E-mail

Wszystkie podane przez Ciebie dane, będą przetwarzane zgodnie z polityką prywatności.

Komentarze

Comments powered by Disqus